FANDOM


Fanon-wordmark Ten blog użytkownika jest częścią fanonu Kraina lodu Wiki. Informacje tutaj zawarte mogą, lecz nie muszą pokrywać się z wydarzeniami z filmu. Mogą jednak zawierać spoilery.

12. Zraniona

Elsa próbuje wyjść z celi. Drzwi okazują się zamknięte. Królowa wyciąga z kieszeni klucz i uspokaja się, by go nie oszronić. Zamek jednak nie chce się otworzyć. Elsa zagląda w mechanizm. Szpilka! Ktoś włożył do zamka szpilkę. Władczyni Aremdelle przypomina sobie, jak niegdyś młody książę z Lissini goszczący w stolicy jej kraju powsadzał do kilku dziurek od klucza szpilki. Ślusarz nie narzekał na brak roboty.

Tym razem czas jest o wiele cenniejszy. O wiele cenniejszy od starych, wąskich drewnianych drzwi. Elsa skupia się więc i wywarza drzwi swoją mocą. Strażnik drzemiący na drugim końcu korytarza budzi się z drzemki i wrzeszczy.

- Atakują! Pączki w sojuszu z eklerami ruszyły w naszą stronę pięcioma kompaniami! – potem gwałtownie rozbudzony mężczyzna otwiera szerzej oczy, wpatrując się w Elsę z przerażeniem. W następnej sekundzie rzuca się na nią z mieczem. Zaskoczona królowa ledwo uskakuje przed klingą miecza, która tylko rozcina jej część sukni. Sukni w kolorze brudnego różu, należącej do czarownicy! Oszołomiona tym odkryciem Elsa ledwo zauważa, że potyka się właśnie o rozcięty materiał. Po chwili z impetem uderza głową o kamienną ścianę. Czuje okropny ból, twarz przysłania jej kilka kosmyków. Brązowych, krótkich kosmyków, takich jak… Elsie zaczynają się plątać myśli. Czarownica, czarnoksiężnik, Anna, Olaf, Anna, Kristoff,  Sven, Anna, Hans, Anna, Agnarr, Anna…

Królowa po dobrej chwili uświadamia sobie, gdzie jest – w celi. Siedzi na garści słomy, a głowa nadal boli ją z dziesięć razy mocniej niż kiedykolwiek. Dotyka ręką głowy, wyczuwa jakiś mokry materiał, długo myśli, nim w końcu wpada na myśl, że to może być zakrwawiony bandaż.

Dlaczego? – kolejna myśl też z trudem przebija się przez ból. – Dlaczego on się na mnie rzucił?

Elsa marszczy czoło, lecz od razu przestaje, gdyż wywołuje to jeszcze większą falę bólu. Elsa zaczyna grzebać w kieszeni i wyciąga odłamek lustra. Nie myśli o tym, skąd on się wziął w jej kieszeni. Jest zbyt przytłoczona widokiem w nim – lekko okrągłą twarzą o brązowych oczach, wykrzywionych przez niemalejący ból ustach i z krótką grzywką, po części zasłoniętą opatrunkiem. Odłamek lustra wypada Elsie z ręki, kalecząc lekko jej palce. Po chwili rozbija się na kilka jeszcze mniejszych fragmentów. Teraz królowa dostrzega coś jeszcze – połyskujące lekko fioletowym blaskiem bransolety na swoich rękach.

Nagle Elsa czuje, że jakaś ważna myśl błądzi na obrzeżach jej zbolałego umysłu. Coś ważnego… Z trudem władczyni Arendelle skupia się, lecz ulotna myśl, o której wie tylko, że jest w jakiś sposób ważna, umyka jej. Mijają kolejne sekundy, a uparte wspomnienie nadal gdzieś umyka. Elsa kieruje wzrok na odłamki lustra i wspomnienie lub niewspomnienie staje się czytelne.

Lustro. Duże lustro o ramie z srebra, ozdobionej kamieniami wyglądającymi jak kawałki zorzy polarnej… Opalami. Elsa stoi lub stała przed nim i widzi lub widziała… Ptaki. Feniksa i podobne do niego stworzenie, lecz z lodu. Ptaki wzlatywały w niebo, lecz na ich drodze stanęła armia. Armia ptaków wszelkich barw i żywiołów. Armia rzuca się na samotne osobniki, które z kolei rzucają się na siebie. Na chwilę lustro błyszczy niczym jeden z opali, jasno oświetlony. Lecz po chwili w lustrze są już tylko dwa pierwsze ptaki, opadające na ziemię, gdzie…

- Wstawaj! Co zrobiłaś królowej Elsie?! – wizję przerywa krzyk wkraczającego z trzaskiem drzwi do celi mężczyzny.

Elsa próbuje rozbudzić się kręceniem głową, lecz wtedy ból zaczyna rozrywać na strzępy jej umysł z nową siłą.

- Mów, dobrze ci radzę, wiedźmo! – syczy mężczyzna kucając tuż przed nią.

- Ja… ja jestem… Elsa… - udaje się jej wykrztusić.

- Jakiś dowód? – pyta nieco ostrożniejszym tonem mężczyzna.

- Mu-musicie… mi… mi uwierzyć…

- W sumie… Gdyby to naprawdę była czarownica, to nie byłaby zaskoczona atakiem strażnika i po prostu by go zabiła, jak tych innych – odzywa się jakiś inny głos. – Co ty o tym myślisz, Kristoff?

- Nie wiem – odezwał się handlarz lodem. Westchnął. Gdyby cała sprawa dotyczyła Anny, to, był pewny, rozpoznał by ją w kilka sekund. Ale z jej siostrą sprawa była o wiele trudniejsza.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.