FANDOM


Fanon-wordmark Ten blog użytkownika jest częścią fanonu Kraina lodu Wiki. Informacje tutaj zawarte mogą, lecz nie muszą pokrywać się z wydarzeniami z filmu. Mogą jednak zawierać spoilery.

Hej! Co tam? Mam dla was rozdział następny! :D Mam nadzieje, że się spodoba. Dedykuje go CherryCoke i Sierpienowi! Czymajcie się tam!

Rozdział 2:

 ,,Pamiętnik…’’

 No i już jej nie ma. Nawet nie dała mi się odezwać! Cała Ljakta. Stwierdziłem, że bez sensu będzie na nią czekać więc postanowiłem się jeszcze przejść do biblioteki. Zajęło mi to dość sporo czasu, bo to nie jest taka strasznie krótka droga i zatrzymywałem się co jakiś czas by popatrzeć na stragany i inne takie. W bibliotece było cicho i pusto. Przechadzałem się między regałami kiedy na głowę zleciała mi jakaś spora książka…

 Auć! –Jedną ręką trzymałem się za głowę, a drugą podniosłem książkę z ziemi.

 Była zakurzona i miała na pewno z paręnaście lat. Przetarłem okładkę rękawem, był na niej napis ,,Pamiętnik z rąk do rąk przekazywany i przez pokolenia uzupełniany’’. W życiu nie słyszałem dziwniejszego tytułu. Po chwili poczułem na swoim ramieniu czyjąś rękę…

 AAA! –Wrzasnąłem odwracając się gwałtownie.

 Matko, ale z ciebie cykor… -Była to moja siostra.

 Ljakta do stu diabłów! Chcesz żebym dostał zawału czy coś! –Myślałem, że zaraz mi serce wyskoczy.

 Ona tylko wytknęła mi język i wyrwała książkę w mgnieniu oka.

 Oddawaj! Ja ją znalaz… -Nie dokończyłem, bo zatkała mi usta ręką, a drugą trzymała tą książkę i wpatrywała się w nią tymi swoimi wielkimi szarymi gałami.

 Est co to za książka?? –Spytała się mnie jak bym niby wiedział i jak jej miałem w ogóle odpowiedzieć jak cały czas zatykała mi usta?? Zero logicznego myślenia…

 Spróbowałem coś wybełkotać, ale to zabrzmiało bardziej jak chrumkanie prosiaka. Siostra popatrzyła na mnie z jedną uniesioną brwią i w końcu zabrała swoją rękę z mojej twarzy.

 Oddawaj! –Wyrwałem jej książkę.- Nie interesuj się…

 A weź się ty molu książkowy, tobie nawet encyklopedia na głupotę nie pomoże. –Myślałem, że ją zaraz uduszę. To ja stanąłem w jej obronie, a ona do mnie tak?! Dziękuje pięknie za taką siostrę!

 Ty byś mogła chociaż z raz otworzyć którykolwiek z podręczników szkolnych! –W tej chwili zobaczyłem, że moja siostra patrzy już nie na mnie, ale na kogoś za mną i to z takim… strachem?

 E-est lepiej się o-odwróć! –Powiedziała przełykając śline.

 Gdy się odwróciłem, zobaczyłem bibliotekarkę, która patrzyła na mnie wzrokiem mordercy.

 Dz-dzień do-dobry? –Aż mnie w tamtej chwili przeszły ciarki.

 Wynocha, ale to już! Nie będę tolerować tu takich wrzasków! –Po tych słowa wypchnęła nas dosłownie przez drzwi biblioteki, ale nie zauważyła tego, że wzięliśmy ze sobą tą tajemniczą książkę.

  Gdy doszliśmy do ,,domu’’ od razu w drzwiach przywitała nas rozgniewana Pani Flejk. Ona tu rządzi i jak ktoś jej podpadnie to długo nie pożyje. Oczywiście żeby nie było to tylko taka przenośnia! Ale za miła to ona nie jest.

 Czy wy widzicie, że już robi się ciemno?! Gdzie wyście byli?! Już do środka i do swojego pokoju! Mieliście być trzy godziny wcześniej! –Wrzeszczała jak opętana. Ta to ma przeponę, nie ma co.

 Aż trzy? –Spytałem.

 Tak, trzy! Jazda pokoju migiem! –Bla bla bla! Kobieto zjedz miętówkę czy coś! Bo ci jedzie! Jak ja bym chętnie jej nawtykał za te wszystkie lata co się tu rządzi odkąd pamiętam!

 Kiedy weszliśmy do pokoju, zamknęła nas na klucz i oznajmiła, że idziemy spać bez kolacji. Co za zołza!

 Nowy rekord co braciszku? Ale się wkurzyła! –Moja siostra jak zwykle. Totalnie nieodpowiedzialna, opadał na łóżko i zaczęła się śmiać. -Taka była czerwona ze złości, że już zaczęłam się zastanawiać czy nie eksploduje! –Nadal się śmiała.

 Prędzej jej kaktus wyrośnie. –Przewróciłem oczami i usiadłem na swoim łóżku, chwile potem ona siedziała obok mnie.

 Nie zgadniesz kogo dzisiaj na zamku widziałam! –Wieczorami to jej po prostu odbijało!

 Kogo? –Niezbyt mnie to ciekawiło, ale spytałem.

 Królową Else. –Powiedziała to z taką satysfakcją, że bardziej się nie da.

 Fajnie! A ja widziałem krasnoludki! –Miałem jej już na dzisiaj serdecznie dość.

 Ja mówię poważnie… Nie chcesz mi wierzyć to nie wież! Ale pokaż tą książkę co tam masz no! –Patrzyła na mnie z uporem. Miałem wrażenie przez chwile, że jej oczy świeciły. Pewnie mi się zdawało.

 Dobra dobra! -Wziąłem do rąk książkę, która leżała obok mnie i otworzyłem na byle jakiej stronie.

Chwile później zaczęliśmy czytać po niektóre strony…

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.