Kraina Lodu - Rozdział III
Gdy Anna i Kristoff wrócili z długiej i wyczerpującej podróży od razu opowiedzieli o wszystkim Elsie.
Elsa: Mirana? Straciłyśmy kontakt gdy miała 16 lat musiała się zająć chorym ojcem i nie miała czasu na spotkania, po pewnym czasie doszły mnie słuchy, że król Dastan, władca Artymidy zmarł. Biedaczysko...
Anna: Mimo to ona potrzebuje twojej pomocy, musisz jej pomóc. Ja i Kristoff postanowiliśmy wyruszyć z tobą. Prawda Kristoff? Kristoff!
Kristoff: Co?-odpoiedział ziewając Kristoff podsypiający na ramieniu Anny-
Kristoff: Wybacz, ale całą noc kierowałem saniami to potrafi człowieka zmęczyć.
Elsa: Dziękuje za wasze dobre chęci, ale ktoś musi zająć się królestwem.
Anna: No tak, zapomniałam...
Kristoff: Jeśli mógłbym zaproponować siebie, nie zniose kolejnej nocy jako kierowca.
Elsa: O, i to jest błyskotliwy pomysł, wyjedziemy same!!!
Anna: Ale... Ale... Ale...
Elsa: Po prostu pożyczymy Svena i tyle.
Anna: No dobra, a poza tym Baltazar kazał ci przekazać ten flakonik z eliksirem.
Elsa: Czy to... Zresztą nie musicie wiedzieć!!!-i wyrwała go Annie z ręki-
Olaf: Ja też chcę, ja też chcę, lubię jak mnie ten Svencio-Renifercio bierze na barana!!!
Elsa: No cóż muszę się zastanowić... Ale raczej nie!!!- odpowiedziała żartobliwie Elsa-
Olaf: No proszę, błagam, błagam!!!
Elsa: No przecież żartuje jasne, że cię wezmę!!!- i wzieła go na ręce-
Olaf: Ale ekstra, yyyy, opuścisz mnie mam lęk wysokości jak ktoś mnie trzyma wyżej niż 4 metry nad ziemią.
Elsa: Ups, wybacz.
Anna: Okej, to ja biegne się spakować!!!
Gdy Anna i Olaf poszli...
Elsa: Ten flakon, to ostatni zrobiony zimowy eliksir jej mamy. skąd on się wziął u trolli? To przez połowe jego zawartości umarła Arwelia (czyli mama Mirany). Muszę się o tym dowiedzieć!!!
To na tyle dzisiaj, zapraszam do komentowania!!!!!!!