FANDOM


Fanon-wordmark Ten blog użytkownika jest częścią fanonu Kraina lodu Wiki. Informacje tutaj zawarte mogą, lecz nie muszą pokrywać się z wydarzeniami z filmu. Mogą jednak zawierać spoilery.
Logo AeR

Wieczorna zmiana była pozbawiona jakichkolwiek niespodzianek czy pseudopodrywów ze strony Hansa, jedynym co powiedział zobaczywszy Nicolettę odkładającą tacę na podłogę w jego celi było tylko „Dzięki”. Nawet się z nią nie pożegnał, kiedy wychodziła. Czy było jej w jakikolwiek sposób przykro? A skąd! Aczkolwiek była nieco zawiedziona, że jej wyobrażenia o kulturalnym zachowaniu arystokratów nie sprawdziły się w przypadku rudego. Z drugiej strony, jak można oczekiwać kultury po człowieku siedzącym w więzieniu? Nicoletta jednak nie zawracała sobie głowy tymi myślami długo, dosłownie chwilę po opuszczeniu lochów zastąpiły je te bardziej pozytywne. Nie mogła powstrzymać uśmiechu wkradającego się na jej usta przez kolejne wspominki związane z jeziorem. Miała nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem i ani ekipa się nie wykruszy, ani nie pojawią się jakieś problemy z transportem.

        Wątpliwości dwudziestotrzylatki rozwiał widok wozu z gniadym koniem stojącego przy niskim płocie ogradzającym dom młodszego z braci Roche od reszty posiadłości i czekających na nią Jaimego, Erwina i Grety.

        – Jesteś nareszcie! – Pani Roche podbiegła do Nicoletty i zamknęła ją w przyjacielskim uścisku. – Erwin zaczął się niecierpliwić – dodała po krótkiej chwili półgłosem i puściła przyjaciółkę.

        Czarnowłosa opuściła nieco głowę i przyjrzała się przez chwilę niższej od siebie kobiecie. Brązowe loki swobodnie opadały na plecy i ramiona Grety, a w jej niebieskich oczach dostrzec można było wesołe iskierki, jak zwykle zresztą. Żona Erwina często była nazywana dobrym duszkiem swoich przyjaciół ze względu na jej zaraźliwy wręcz optymizm. Nicoletta nierzadko zastanawiała się czy ta dziewczyna miała kiedykolwiek jakieś zmartwienia, skoro widzi wszystko przez różowe okulary. Intensywnie różowe.

        – Jak tam w pracy? Słuchają się tam ciebie? – zapytała żartobliwie niebieskooka.

        – Ja tam tylko jedzenie roznoszę... Aczkolwiek skuteczne zagrożenie napluciem do posiłku daje drobną satysfakcję – odpowiedziała ze śmiechem Coletta.

        – No już, już, pogadacie sobie w wozie. Czas ucieka. – Do przyjaciółek podszedł Erwin, starszy brat Jaimego, i stanął obok Grety. Zdaniem Artanówny pan i pani Roche wyglądali przy sobie na swój sposób uroczo z dzielącymi ich dwudziestoma trzema centymetrami wzrostu różnicy.

        – Tak jest, kapitanie! – Zaśmiała się brunetka, po czym stanęła na palcach i delikatnie pocałowała męża w policzek. – Chodź, Nico – zwróciła się do Coletty i razem z Erwinem podeszła do wozu. Czarnowłosa jedynie skinęła głową i poszła za nimi.

W wozie obie kobiety miały trochę prywatności, bowiem Erwin wcielił się w stangreta, a jego młodszy brat, chcąc dotrzymać mu towarzystwa, zajął miejsce obok niego. Dla Grety tworzyło to idealną sposobność do wypytania przyjaciółki o mieszkanie z Jaimem. Nie spodziewała się po niej takiej akcji, za długo ją znała.

– No, to opowiadaj, moja droga – zagadała, kiedy pojazd ruszył.

– Uhm… O czym?

– Już ty wiesz o czym. – Mówiąc to, Greta poruszyła znacząco brwiami i obdarzyła towarzyszkę chytrym uśmieszkiem.

– Wyobraź sobie, że nie. Oświeć mnie.

– A o co mogę cię pytać, hmm? Chyba jasne, że o mieszkanie z Jaimem! – Kobieta zaśmiała się cicho.

– O czym tu opowiadać? Egzystujemy jak wcześniej, z tą różnicą, że pod jednym dachem. Nic wielkiego. – Nicoletta wzruszyła ramionami. Nie widziała niczego dziwnego czy zabawnego w mieszkaniu z przyjacielem płci przeciwnej w jednym domu.

– Wiesz… Ta sytuacja może mieć spory wpływ na wasze relacje. Mogą się pogorszyć, nie zmienić albo wyewoluować w coś więcej i nim się obejrzycie, zaczniecie recytować „Czy to jest przyjaźń? Czy to jest kochanie?”.

– Greta!

– No co? Mówię jak jest. – Pani Roche przewróciła oczami.

 

      

        Przez resztę drogi nie poruszały już kwestii relacji Nicoletty i Jaimego, zamiast tego omawiały ostatnie wydarzenia w mieście. Żadna z nich nie była typem plotkary, więc ograniczały się do neutralnych tematów, które wkrótce wyczerpały i jedynym odgłosem jaki można było usłyszeć był stukot kół. Przez chwilę Artanówna miała ochotę podzielić się z przyjaciółką informacją o pobycie księcia Hansa w więzieniu, jednak ugryzła się w język i porzuciła tę myśl. Wychodziła z założenia, że jeżeli Greta nie wie o tak niewątpliwie niecodziennym wydarzeniu, to może właśnie nie powinna wiedzieć. Niebieskooka również nie przerwała milczenia, które panowało aż do momentu dojechania na miejsce. Jaime zeskoczył z kozła i podszedł do drzwiczek, które następnie otworzył.

        – Koniec trasy, moje panie – oznajmił, uśmiechając się i podał rękę siedzącej bliżej wyjścia Nicolecie.  Czarnowłosa chwyciła jego dłoń i wyszła z wozu.

        – Proszę, proszę, jaki dżentelmen. – Zaśmiała się cicho i lekko szturchnęła przyjaciela w ramię, po czym oddaliła się od pojazdu o parę kroków i nabrała powietrza w płuca. Było zupełnie inne niż to, które wdychała codziennie w mieście, było czystsze, świeższe. Tego właśnie jej było trzeba.

        Stała na niskim wzniesieniu, a przed nią rozciągał się błękit jeziora i zieleń otaczających go półkolem drzew, skąpane w świetle zachodzącego słońca. Miała ochotę zrzucić buty, po czym puścić się biegiem w dół wzniesienia, przebiec przez wąską plażę i zanurzyć nogi w chłodnej wodzie. Czuła się wolna i odprężona, a wiatr delikatnie rozwiewał jej włosy. Na krótką chwilę zapomniała nawet o obecności swoich przyjaciół, została jej ona jednak natychmiastowo przypomniana przez śmiechy trójki jej towarzyszy biegnących w stronę jeziora, jak za młodzieńczych lat. Jaime i Erwin biegli zaraz obok siebie bez butów, z podwiniętymi nogawkami, a zaraz za nimi Greta, także boso. Nicoletta odprowadziła ich wzrokiem i uśmiechnęła się delikatnie. Po chwili ruszyła za przyjaciółmi.

        – A Nico jak zwykle zostaje w tyle… – zauważyła brązowowłosa, odwracając się w stronę wzniesienia, kiedy już stała na ciepłym piasku.

        – Niektóre rzeczy najwyraźniej się nigdy nie zmieniają – odparł Erwin z cieniem uśmiechu na ustach.

        Z tempem Coletty nie było jednak tak źle, bowiem przyspieszała im była bliżej plaży. Wkrótce stała już obok Grety. Pozbywszy się obuwia i podciągnąwszy sukienkę na wysokość kolan zbliżyła się do tafli wody i weszła do niej.

        – Święty Janie! Jaka zimna! – pisnęła i odskoczyła jak poparzona z powrotem na piasek. Bracia stojący w jeziorze spojrzeli po sobie i zaśmiali się.

        – O co wam chodzi? – zapytała czarnowłosa.

        – O to, że cudujesz, moja droga – odpowiedział młodszy z braci, podchodząc do Nicoletty.

        – Wyobraź sobie, mój najdroższy przyjacielu, że nie każdy jest morsem jak ty i Erwin – odparła, krzyżując ręce i delikatnie wydęła usta.

        Zanim Nicoletta zdążyła w jakikolwiek sposób zareagować, blondyn chwycił ją za ramiona i pociągnął do wody, nie zważając na jej piski i protesty. Kiedy kolana Coletty były już zanurzone, puścił ją.

        – Stój spokojnie, jak się przyzwyczaisz będzie lepiej – powiedział.

        – Mogłam się tego po tobie spodziewać, parszywcu – odpowiedziała, wbijając w Jaimego lodowate spojrzenie brązowych oczu. – Współczuję twoim uczniom. Biedne dzieciaki, Bozia pokarała je takim wrednym nauczycielem – ciągnęła.

        – Jakoś żaden uczeń się nie skarży. – Jasnowłosy wzruszył ramionami.

        – Mam rozumieć, że tylko wobec mnie taki jesteś? – Coletta uniosła nieco brwi.

        Jaime skinął twierdząco głową i uśmiechnął się delikatnie do przyjaciółki. Ona jedynie mruknęła coś pod nosem i chlusnęła w niego wodą, po czym odwróciła się i ruszyła w stronę brzegu. Nie zdążyła zajść za daleko, kiedy blondyn objął ją w talii i pociągnął do tyłu.

        – Jaime! Jesteśmy dorośli, zachowujmy się adekwatnie do wieku! Szlag… Nic się nie zmieniłeś!

        – Z ostatnim stwierdzeniem mogę się zgodzić, ale przyznaj sama - wolisz, żebym zachowywał się tak, niż żebym miał przysłowiowy kij w dupie.

        Na chwilę umilkli obydwoje. Owszem, nigdy nie potrafiła sobie wyobrazić żadnego z braci Roche sztywnego jak denat i nie chciała by któryś z nich taki był, ale z drugiej strony ten brak postępu w zachowaniu blondyna zaczynał ją irytować. Dlaczego nie może być po środku? Czy od trochę dojrzalszej postawy zachoruje na kiłę czy inne cholerstwo? Odpowiedź była oczywista dla obydwojga, a mimo wszystko Jaime wciąż był taki, jaki był. Coletta odwróciła się twarzą do nauczyciela kaligrafii.

        – Masz rację, z dwojga złego wolę ciebie takiego, ale na Boga! Mógłbyś się czasem zachować na te dwadzieścia siedem lat – odpowiedziała wreszcie czarnowłosa, na co mężczyzna jedynie przewrócił oczami.

        Po prowizorycznej kolacji zjedzonej blisko wozu, Greta i Erwin oddalili się w stronę pobliskiego lasu, tym samym zostawiając Nicolettę i Jaimego samych. Para przyjaciół siedziała w milczeniu po przeciwnych stronach powoli słabnącego ogniska. O ile zazwyczaj panująca między nimi cisza nie była niczym niezręcznym, o tyle teraz była wyjątkowo niewygodna dla obojga. Tego dnia rozmowy średnio im wychodziły, nie mogli dojść do przyczyny takiego stanu rzeczy. Patrząc w ogień, Coletta zaczęła zastanawiać się nad słowami Grety odnośnie możliwych zmian w ich relacjach, czyżby miała rację odnośnie wersji z ich pogorszeniem się? Nie, niemożliwe. Znali się za długo i za dobrze, wspólny dach nad głową nie mógł mieć na nich jakiegokolwiek wpływu. A może jednak? Dziewczyna szybka odgoniła te myśli, uznała za niemożliwe by ich długoletnia przyjaźń nagle stanęła pod znakiem zapytania.

        – Nad czym tak dumasz? – Głos Jaimego wyrwał ją z zamyślenia. Blondyn przyglądał się jej ciemnoniebieskimi oczami, ciekawe jak długo.

        – Nad wszystkim i niczym, jak zwykle – odpowiedziała. Cóż innego miała odpowiedzieć? Powiedzenie czegoś w stylu: “A wiesz, tak sobie myślę, czy nasza przyjaźń powoli nie zdycha przez moje mieszkanie z tobą. Nic specjalnego.” nie wchodziło w grę, a “wszystko i nic” było odpowiedzią najmniej kłującą w sumienie w odczuciu Coletty.

        – Rzeczywiście, nic nowego w twoim przypadku… Ekhm, przejdziemy się? Szkoda marnować ładny i całkiem ciepły wieczór na siedzenie przy ognisku – zaproponował Jaime. Czarnowłosa kiwnęła głową twierdząco i stanęła na nogi, poprawiając przy tym sukienkę i otrzepując ją.

        Spacerowali wzdłuż linii brzegowej już jakiś czas, a rozmowy powoli zaczęły się kleić. Wspominali minione lata, a Jaime dodatkowo przytaczał wszelakie anegdoty związane ze swoją nauczycielską dolą. W końcu doszło do tego, że Nicoletta jedynie słuchała opowieści przyjaciela opowiadanych z takim wczuciem, że szkoda było jej przerywać jakimś swoim wtrąceniem. Anegdoty i wspominki uległy tymczasowemu wyczerpaniu, kiedy dotarli pod drzewa wyznaczające granice części lasu przeciwległej do tej, do której udali się Greta z Erwinem, jednak nie było mowy o ponownym milczeniu. Inicjatywę w zapoczątkowaniu rozmowy przejęła pracownica lochów.

        – Wiesz, ostatnio coraz częściej się zastanawiam nad jedną kwestią - jakim cudem ty jeszcze nikogo nie masz?

        Jaime spojrzał ze zdziwieniem na dziewczynę. O swoim życiu uczuciowym nie gadali odkąd wyszli z wieku nastoletniego, nagłe zaciekawienie Coletty wprawiło młodego nauczyciela w lekkie osłupienie.

        – To coś dziwnego? Singielstwo w przypadku mężczyzn nie jest niczym  niepokojącym, raczej ja powinienem martwić się o ciebie. Nie robimy się coraz młodsi, Nico.

        – Jeżeli mam wejść w związek małżeński tylko po to, żeby zdążyć przed jakimś progiem wieku zezwalającego na ślub bez krzywych spojrzeń sąsiadów, to dziękuję bardzo za takie małżeństwo. – Przewróciła oczami.

        Nicoletta Artan zdecydowanie należała do nielicznej w swoich czasach grupy dziewcząt, które miałyby opory przed przyjęciem oświadczyn nawet najbogatszego mężczyzny w okolicy, gdyby nie było między nimi uczucia. W jej przekonaniu ślub ma być z miłości, miast do tej miłości doprowadzać, o czym mówiła otwarcie, kiedy rozmowy z nią zbaczały na temat mariażu.

        Blondyn westchnął cicho. Doskonale wiedział, że nie ma sensu przekonywać Coletty do zmiany nastawienia, co więcej nie mógłby znieść myśli, że jego przyjaciółka mogłaby dobrowolnie zamknąć się w nieszczęśliwym związku bez uczucia. Nie chciał tego dla niej. Nie chciał też psuć jej nastroju, toteż nic nie odpowiedział.

        – A wracając do mojego zdziwienia twoją sytuacją uczuciową, to naprawdę nieprawdopodobne! Taki facet jak ty to skarb, Jaime. Sympatyczny chociaż czasem czepialski, niegłupi, uczciwy, pomocny i… – Zawiesiła na chwilę głos – …i przystojny... Naprawdę się cieszę, że mam cię za przyjaciela. – Uśmiechnęła się ciepło. – I jeszcze jedno. Dziękuję ci za wszystko. – Dziewczyna stanęła przed blondynem i przytuliła go.

        Młody nauczyciel, zaskoczony tym przytuleniem bardziej niż wcześniejszym pytaniem Coletty, odwzajemnił uścisk. Artanówna zazwyczaj unikała aktów czułości, chyba że była w tak zwanym dołku i potrzebowała bliskości ważnych dla niej osób, a tu proszę! Trwali w uścisku przez dłuższą chwilę i milczeli. Znowu. Wreszcie Nicoletta odsunęła się nieco od blondyna i spojrzała na jego twarz, chcąc wyczytać z niej czy nie wprawiła mężczyzny w zakłopotanie. Ich spojrzenia skrzyżowały się. Czarnowłosa odchrząknęła.

        – Chyba powinniśmy już wracać. Erwin i Greta pewnie są już przy wozie i tworzą jakieś teorie spiskowe… – powiedziała trochę beznamiętnym głosem i wyminęła niebieskookiego, po czym szybkim krokiem ruszyła w stronę wzniesienia.

        – Lettie, zaczekaj! – Jasnowłosy odwrócił się na pięcie i poszedł za dziewczyną. Po chwili wyprzedził ją i zagrodził jej drogę.

        – Lettie…? – Było to jedyne, co panna Artan zdążyła powiedzieć, zanim Jaime uniósł jej podbródek i pocałował w usta.

~*~

Dziń dybry na wieczór, mordeczki moje najdroższe! ♥

Przedstawiam Wam mój najdłuższy rozdział w karierze :') Jaram się jak pochodnia :')

Pomalutku się rozkręcamy, a zarazem oddalamy od pierwowzoru (Jaime aka Piotr został w "Matjo" potraktowany baaardzo po macoszemu, biedactwo :c ).

No, chyba nie mam już nic więcej do napisania... A nie, chwila!

Lamię w romantyzm.

Pozdrówka! ♥

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.