FANDOM


Fanon-wordmark Ten blog użytkownika jest częścią fanonu Kraina lodu Wiki. Informacje tutaj zawarte mogą, lecz nie muszą pokrywać się z wydarzeniami z filmu. Mogą jednak zawierać spoilery.
Logo AeR

  Zaskoczył ją, podobnie jak wcześniej Hans w lochach. Tak jak wtedy, nie potrafiła zdać się na żaden ruch, ogarnął ją paraliż. Była jednak zasadnicza różnica między atakiem nasturiańskiego księcia a pocałunkiem nauczyciela kaligrafii – pocałunek był przyjemny.

Jaime powoli odsunął swoją twarz od twarzy Nicoletty, nie odrywając wzroku od jej brązowych oczu. Czekał na jakąkolwiek reakcję z jej strony. Dziewczyna spuściła nieco wzrok i przełknęła głośno ślinę.

– Jai, wracajmy już. – Wyminęła przyjaciela i szybkim krokiem ruszyła  w stronę obozu, mając nadzieję, że w ciemności rozświetlanej jedynie przez nikłe światło księżyca nie zdołał zauważyć rumieńca wpływającego na jej policzki.

– Przepraszam, to nie powinno się zdarzyć. – Mężczyzna odwrócił się na pięcie, podbiegł do Coletty, a następnie zrównał z nią krok.

– Dlaczego tak sądzisz? Przecież nie zrobiłeś nic złego. – Coletta wzruszyła nieznacznie ramionami, nie odwracając wzroku od piasku.

– Jesteśmy przyjaciółmi, prawda? A przyjaciele nie całują się w usta, na Boga!

– Jaime, błagam cię! – Nicoletta przystanęła i odwróciła głowę w stronę blondyna.

– Stało się, bywa. Obydwoje się trochę zapomnieliśmy, mówi się trudno. Zachowujmy się jakby tego nie było i nie rozmawiajmy już o tym.

Jej towarzysz także się zatrzymał.

– Masz rację. Tak będzie najlepiej. Zapanowało milczenie. Żadne z nich nie kontynuowało marszu do obozu, po prostu stali i patrzyli sobie nawzajem w oczy. Nie wierzyli we własne słowa, nie potrafili.

– Lettie…?

– Tak? Jaime westchnął cicho i potarł kark.

– To wcale nie jest dobre wyjście. Obydwoje musimy wiedzieć na czym tak właściwie stoimy, zamiast udawać. Takie gierki mogą mieć miejsce na jakichś dworach, wśród arystokratów. My nimi nie jesteśmy.

Nicoletta nic na to nie odpowiedziała, jedynie stanęła przed Jaimem i objęła jego kark.

– To niepoważne. Ty jesteś niepoważny, Jaime Roche. – Urwała na chwilę. – Ja jestem niepoważna. – Po tych słowach złączyła ich usta w pocałunku.

♦♦♦

Leniwe niedzielne popołudnie mijało Jaimemu i Nicolecie na kanapie. Coletta leżała z głową na kolanach mężczyzny, stary zegar na podniszczonej ścianie odmierzał kolejne sekundy i minuty, a w powietrzu unosił się intensywny zapach kawy, choć nie tak intensywny jak każdego ranka.

– I jak ja teraz mam cię nazywać, hm? – zagadała Nico, zerkając przy tym na leżącą od sobotniego wieczoru na podłodze butelkę taniego wina i przypominając sobie wydarzenia mające miejsce po jej wspólnym opróżnieniu. Mimowolnie uśmiechnęła się pod nosem, niczego nie żałowała.

– Jakimś ładnym zdrobnieniem bym nie pogardził. Ty masz Lettie, a ja?

– Wiesz, że nie o to mi chodzi. A poza tym, nie moja wina, że twoje imię jest tak specyficzne, że nic ładnie brzmiącego nie mogę wymyślić.

– A próbowałaś? – Jaime uniósł brew.

– A i owszem, po wczorajszym.

– Nie miałaś ciekawszych zajęć? – Zaśmiał się cicho, na co Nico przewróciła oczami.

– Nie, nie miałam – odparła, przyglądając się paznokciom lewej dłoni.

Blondyn owinął kosmyk jej czarnych włosów wokół palca wskazującego.

– No dobrze, to co miałaś na myśli?

Nicoletta wzięła głeboki wdech.

– Kim my dla siebie jesteśmy? Przyjaciółmi? Kochankami? A może czymś pomiędzy, tymi no… przyjaciółmi z korzyściami?

Odpowiedział jej jedynie cichy śmiech Jaimego, a następnie pocałunek złożony przez niego na wierzchu jej prawej dłoni. Kobieta uniosła brwi w akcie zdezorientowania.

– Dziwna odpowiedź.

– Lettie, za kogo ty mnie masz? Myślisz, że odstawiałbym tamtą szopkę na plaży, żeby zdobyć ‘korzyści’? Wypraszam sobie, jestem facetem z klasą. – Mówiąc to, blondyn dumnie wypiął pierś.

– Czyli…?

– Czyli wybieram opcję numer cztery - para.

Artanówna uśmiechnęła się delikatnie. Jej również najbardziej pasowało to określenie.

♦♦♦

– No proszę, moja ulubiona pracownica lochów! Nawet nie wiesz jak ubolewałem nad twoją nieobecnością. Trzy dni bez jedynej stosunkowo urodziwej damy były katorgą!

– Odpuść sobie to słodzenie, Hans, bo tylko obrzydzasz mi poniedziałek jeszcze bardziej. Ostatnie co chciałabym usłyszeć, to te koślawe komplementy. Księżniczki na to lecą?

Hans zaśmiał się gorzko. Coraz bardziej lubił tę dziewczynę, co wydawało mu się dziwne. Zbyt sympatyczna nie była, a mimo to odpowiadało mu jej towarzystwo. Jego zdaniem uroda Coletty również była dość nienaganna. Lubił czarnowłose.

– Owszem, lecą. Bo potrafią to docenić, w przeciwieństwie do jaśnie panienki – odparł z udawaną urazą.

– Dziwne te arystokratki. Sztuczność czuć na kilometr, a fe!

– Zmieńmy temat. Co takiego ciekawego robiłaś przez te trzy dni, hmm?

– Naprawdę cię to interesuje? – Uniosła brwi.

– Póki co tak, zobaczymy jak porywająca będzie twoja historia.

– Nie zamierzam ci się zwierzać. Masz, żryj. – Otworzyła celę, położyła w niej tacę i zamknęła drzwi pomieszczenia.

– Coś słabo ci dzisiaj idzie bycie niemiłą. To musiały być wspaniałe trzy dni. A może i noce? – Wypowiadając ostatnie zdanie, książę poruszył znacząco brwiami i uśmiechnął się chytrze.

Nicoletta wymruczała pod nosem “Dureń”, po czym odwróciła się na pięcie i udała się w stronę wyjścia.

~*~

Czwarty rozdział!!!

Co dzisiaj w ofercie? Początki Jaimetty (#TeamJaimetta♥) i troszkę Hansa. Bez obaw, rudzielec zacznie w końcu grać pierwsze skrzypce po społu z Colettką, a póki co dajmy Jaimemu trochę czasu ee pisemnego :")

Pozdrówka! ♥

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.