Verya97 Verya97 29 sty
0

Tom II: Rozdział 3 - Drwal

31 stycznia 1840, Palacio de las Alondras, Madryt

Tego dnia wszystko miało się rozstrzygnąć. Ze wszystkich najbliższych dni, jakie wymieniły dziesiątki ust, to właśnie ten był tym dniem, którego nadejście było nieuchronne, spodziewane i zarazem przeklinane.

Wstał w mroźnej ciszy nieba zasnutego gęstymi śniegowymi chmurami, które oplotły stolicę jak kir, odcinając wszelkie promienie słońca i dając poczucie oderwanej od świata krainy wiecznego zmierzchu. Natura przysposobiła się do nastroju mieszkańców, którzy przemykali po ulicach ze spuszczonymi głowami, co jakiś czas zerkając z wyczekiwaniem i smutkiem ku wzgórzu pałacowemu, do którego sinofioletowe chmury zaglądały przez okna, chcąc osłonić go przed radosnymi promieniami obojętnego na cier…

Przeczytaj cały post
Verya97 Verya97 29 sty
0

Tom II: Rozdział 2 - Książę Kapitan

Natura nie znosi pustki.

Elsa zrozumiała to, gdy przez ciągnące się w nieskończoność godziny wpatrywała się tępo w mroki kajuty. Nic wokół nie poruszało się, nie było słychać kroków ani skrzypienia okrętu. Nie zastanawiała się nawet, dlaczego jej oczy nie chciały się zamknąć i jedynie prześlizgiwały się tam i z powrotem po niewyraźnych konturach mebli jakby z przyzwyczajenia, bo przecież coś widzieć musiały. Taka była ich natura, a natura nie znosi pustki, która wypełniała teraz całe jej serce.

Śpiąca na jej ramieniu Anna leżała w zupełnym bezruchu, co było do niej zupełnie niepodobne. Kiedy zemdlała i gwardziści położyli ją na łóżku, od tamtej pory nie otworzyła oczu ani nie poruszyła się, a co kilka minut spod jej zamkniętych powiek spływa…

Przeczytaj cały post
Verya97 Verya97 9 paź 2020
0

Tom II: Rozdział 1 - Oczy Valencii

Valencia, obecnie

Już nigdy więcej nie spodziewał się zaczerpnąć oddechu. Czuł, że stawał się już własnością morza, które zamknęło nad nim swoje czeluści i spychało go coraz głębiej w nieważką nicość, spijającą ostrymi kłami soli krew jego ran. Nie mógł poruszyć prawym ramieniem ani lewą nogą, w których głęboko utkwiły bełty. Przez kilka nieznośnie długich sekund obawiał się, że morze wypchnie go na powierzchnię, by kusze najemników Hansa dopełniły jego los, ale teraz był już zadziwiająco spokojny; ono chciało go mieć tylko dla siebie i zatrzymać go wśród innych ofiar swojego bezkrwawego, umykającego spod palców uścisku.

Już zaczęły nim wstrząsać pierwsze drgawki, gdy poczuł, jak ktoś obejmuje go od tyłu i ciągnie za sobą, jeszcze dalej, jes…

Przeczytaj cały post
Verya97 Verya97 23 wrz 2020
1

Prolog

lipiec 1838, Arendelle​​​​​​

Urodziny króla Runearda miały tę niewątpliwą przewagę nad Bożym Narodzeniem, że wypadały w lipcu i otwierały cały wachlarz rozrywek, do których nie trzeba było zakładać dwóch warstw futra ani rękawiczek z foczej skóry. Do jednej z nich niewątpliwie należał wyścig w parach, zwany przez żartownisiów „zabawą w małżeństwo". Grę rozpoczynało dwóch „łowców", dziewczyna i młodzieniec wybrani przez króla, których zadaniem było dobrać w szesnaście par swoich kolegów i koleżanki. Oczywiście wybór nie był przypadkowy. Łowcy uzgadniali wcześniej między sobą, kogo ze sobą połączyć, by efekt był jak najzabawniejszy, tak więc można było być pewnym, że w jednej parze wylądują największe niezdary, najgrubszy z najchudszym, najwy…

Przeczytaj cały post
Verya97 Verya97 3 sty 2020
1

Epilog

Jesienna aura powoli przejmowała władzę nad Arendelle. Słońce pojawiało się coraz rzadziej, ustępując miejsca ponurym, szarym chmurom, które często przynosiły ze sobą deszcz. Zimne wiatry z północy powróciły z dalekich pustkowi, gdzie udały się latem, i coraz częściej hulały w świetle księżyca, przeczesując swoimi mroźnymi palcami łąki, które budziły się rankiem przykryte cienką kołdrą szronu. Gęste mgły, niczym tajemnicze, dzikie stworzenia wychodziły z głębin lasów, ośmielone brakiem słońca i osiadały nad gołymi polami, zagrodami i dachami domów. Wszędzie rozbrzmiewało preludium zimy, mającej nastąpić lada chwila, by znów wziąć we władanie swoją ukochaną północ.

Tego dnia myśli o zimie stawały się jednak bardzo odległe, gdyż słońce świeci…

Przeczytaj cały post

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA, o ile nie zaznaczono inaczej.