FANDOM

  • Verya97

    Epilog

    sty 3, 2020 przez Verya97

    Jesienna aura powoli przejmowała władzę nad Arendelle. Słońce pojawiało się coraz rzadziej, ustępując miejsca ponurym, szarym chmurom, które często przynosiły ze sobą deszcz. Zimne wiatry z północy powróciły z dalekich pustkowi, gdzie udały się latem, i coraz częściej hulały w świetle księżyca, przeczesując swoimi mroźnymi palcami łąki, które budziły się rankiem przykryte cienką kołdrą szronu. Gęste mgły, niczym tajemnicze, dzikie stworzenia wychodziły z głębin lasów, ośmielone brakiem słońca i osiadały nad gołymi polami, zagrodami i dachami domów. Wszędzie rozbrzmiewało preludium zimy, mającej nastąpić lada chwila, by znów wziąć we władanie swoją ukochaną północ.

    Tego dnia myśli o zimie stawały się jednak bardzo odległe, gdyż słońce świeci…

    Czytaj całość >
  • Verya97

    Noc powoli gasła, rozpuszczając się w gęstej mgle, która osiadła nad śpiącym miastem. Jej kłęby ścieliły się nisko, nieruchome i ospałe, jakby Valencia pragnęła przykryć się nimi i osłonić się od nadciągającego zewsząd jesiennego zimna.

    Elsa stała wpatrzona w lufcik, przez który mogła dostrzec jedynie niewielki ułamek szarości, pozbawiony ziemi, nieba, ludzi. Od czasu do czasu, gdy chłodny powiew zabłądził do celi, przymykała powieki, wyobrażając sobie, że jest z powrotem w Arendelle, a za mgłą ukrywają się czarne skały fiordów, kapiące żywicą sosny, uginające się od pachnących szyszek, i niezdobyte szczyty pokryte wiecznym śniegiem. Nawet mgła w Arendelle była inna, własna, rodzima, którą jesienią oddychało się zamiast powietrzem, a ona pr…

    Czytaj całość >
  • Verya97

    — Elsa...

    Wiedziała, że Anna nie przestanie jej wołać, i w końcu się udało. Pierwszy raz coś w niej drgnęło na dźwięk własnego imienia. Jakaś cząstka jej serca, której nawet nie umiała zidentyfikować, jako pierwsza porzuciła samolubne skurcze i zawołała do obserwującej ją myśli, która choć słyszała i rozumiała wszystko wokół, wciąż nie mogła otrząsnąć się z dziwnego uczucia bycia osamotnioną przez ciało nie reagujące na żaden impuls, ciało, którego nie potrafiła obudzić. Czuła na swojej twarzy dotyk dłoni siostry, a jej nos wyłapywał różne proporcje ciężkiej mieszanki wilgoci, pleśni i słomy. Wiedziała, że leży, że ma na sobie miękką suknię, że gdzieś zgubiła jednego buta, a mimo to jej mięśnie, kości, stawy i wszystko, co składało się na j…

    Czytaj całość >
  • Verya97

    Życie Anny od początku było naznaczone przez czekanie. Gdy była dzieckiem, przypominało ono małego skowronka, przyfruwającego na każdy, nawet najlżejszy zwiastun szczęścia. Łaskotał piórkami jej serce i ćwierkał radośnie na widok ubieranej choinki, zapachu ucieranego ciasta i dłoni taty ukrywających prezenty, które przywoził z odległych hrabstw. Jego trel nigdy się nie przykrzył, a Anna z utęsknieniem wyczekiwała jego powrotu. Jednak kiedy Elsa zniknęła z jej życia, skowronek został boleśnie podziobany przez kukułkę, która choć długo potrafiła nie dawać znaku życia, odzywała się żałosną, jednostajną mantrą gdy księżniczka samotnie pędziła długie godziny, myśląc, że ktoś złośliwie je wydłużał, bo przecież z siostrą zawsze biegły tak szybko!…

    Czytaj całość >
  • Verya97

    Nie zatrzymywała się, dopóki nie zniknęła za progiem swojej komnaty. Pokój pogrążony był w kojącej ciszy, a w świetle popołudniowego słońca tańczyły drobinki kurzu. Skupiła się na nich, by nieco uspokoić huragan emocji, ale ich chaotyczne ruchy jedynie podsycały pożar w jej sercu. Materia znikała pod jej palcami, które nie były już zdolne do wyczuwania niczego, poza jego skórą; oddech gubił rytm, nie będąc przerywanym pocałunkami, a wzrok tracił ostrość, gdy chciał sięgnąć dalej, niż na odległość ramion. W tym całym chaosie, gdy zdawało się, że zaraz świat zawali się im na głowy, zdała sobie sprawę, że dobro nie zginęło, a jedynie zostało przysłonięte strachem i zwątpieniem. Tak właśnie, w oczekiwaniu na koniec świata, zdała sobie sprawę, …

    Czytaj całość >
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.